niedziela, 28 czerwca 2015

Rozdział I

"Wiadomość"


Anglia, Londyn, 14 sierpnia 2015 roku

  Pewna brązowowłosa nastolatka przemierzała korytarze białej willi. Wybrała się na przechadzkę po domu w poszukiwaniu ojca, który nie przyszedł na obiad. Zdarzało mu się to bardzo rzadko, więc, jako ukochana córka, postanowiła go znaleźć i, w razie konieczności, zaciągnąć do jadalni siłą.
  Idąc korytarzami, które lśniły sterylną czystością, zastanawiała się nad swoim życiem. Czuła, że wkrótce coś się wydarzy i niekoniecznie będzie to dobre dla niej oraz jej bliskich. Zawsze, kiedy miała złe przeczucia, jej niepokój się sprawdzał.
  Wreszcie dotarła pod odpowiednie drzwi. Były wykonane z białego drewna, jak wszystkie podłogi oraz drzwi w willi. Kilkukrotnie zapukała, a następnie otworzyła je i przekroczyła próg. To, co tam zobaczyła, wstrząsnęło jej życiem i światopoglądem. Jej kochany ojciec właśnie całował się z jakąś blondynką, która, szczerze mówiąc, wyglądała jak dziwka.

- Tato... - wyszeptała ze łzami w oczach, a mężczyzna podniósł się z krzesła, zrzucił blondynkę ze swoich kolan i, zapinając koszulę, chciał podejść do swojej córki. Ta jednak, zrażona widokiem sprzed chwili, odsunęła się od niego i z jadem w głosie oraz oczach powiedziała:

- Nie dotykaj mnie. Nie zasługujesz na to. Nie chcę cię więcej widzieć. Wiedz, że mama się o tym dowie i, najprawdopodobniej, wyrzuci cię z domu. Żegnam - i opuściła pomieszczenie, trzaskając głośno drzwiami. Zeszła po schodach do kuchni, gdzie zastała mamę, jak zwykle uśmiechającą się i nucącą pod nosem jakąś piosenkę.

- Mamo, jest coś, o czym chciałabym ci powiedzieć - zaczęła nastolatka.

- Tak, kochanie? - mama, zauważając przybycie córki i słysząc jej słowa, odwróciła się w jej stronę, lecz uśmiech zniknął z jej twarzy, kiedy ujrzała, w jakim stanie jest jej dziecko. - Co się stało?

- Tata, on... cię zdradził - po tych słowach między kobietą a nastolatką zapadła cisza. Pierwsza z nich upuściła z brzękiem łyżkę, którą chwilę wcześniej mieszała zupę, natomiast druga rozpłakała się na dobre. Tego dnia już nikt nie był uśmiechnięty. Nie w tym domu...

___________________________________________________________________________________________


Anglia, Londyn, kilka dni później, sierpień 2015 roku

  Czterdziestoletnia kobieta siedziała na czerwonej, skórzanej kanapie i popijała białe, półwytrawne wino z krystalicznego kieliszka. Rozmyślała nad tym, co się stało. Dwa dni wcześniej kazała się wyprowadzić swojemu mężowi z ich willi. Dopiero kiedy jej córka powiedziała jej o tym, co widziała w gabinecie swojego ojca, uświadomiła sobie, że przez lata była oszukiwana. Nie miała pojęcia, od jakiego czasu trwały romanse Christiana, ale nie interesowało jej to. Teraz była dla niej najważniejsza nastoletnia córka i sprawa rozwodowa. Należała do morojów, a spotykało ją tyle przykrości i trudności. Miała nadzieję, że jej córka nie przeżyje tego samego.
  Jej zastanowienie przerwała obecność brązowowłosej dziewczyny. I pomyśleć, że miała już siedemnaście lat...

- Kochanie... Musimy porozmawiać.

- Jeśli chodzi ci o sprawę rozwodową, to nie musisz się przejmować. Jeśli będę musiała wybierać, z kim chcę mieszkać, wybiorę ciebie - zapewniła z szerokim uśmiechem jej córka.

- Nie chodzi o to, ale mimo wszystko się cieszę. Wiesz, jest pewna rzecz, o której chciałam ci powiedzieć w dzień twoich urodzin, ale stwierdziłam, że to nie może już czekać. Wiesz, jak poznaliśmy się z tatą?

- Tak, w Akademii Wampirów.

- Dokładnie. Teraz twoja kolej, aby tam pojechać - stwierdziła z uśmiechem matka.

- Naprawdę?! - nastolatka zaczęła skakać, a jej brązowe włosy podskakiwały.

- Owszem. Jest jeszcze jedna sprawa... Jak wiesz, każdy moroj ma swój wrodzony talent, żywioł. Ja posiadam Moc Ducha. Kiedy się urodziłaś, stwierdziliśmy z twoim ojcem, że skoro jest dhampirem, twoja moc nie będzie do końca rozwinięta. Jednak moja siostra, kiedy pierwszy raz cię zobaczyła, powiedziała, że jesteś potężniejsza, niż myślimy. Widziała aury ludzkie i nadnaturalne, a to, co zobaczyła u ciebie, określiła jako "czarno-białą mgłę". Szukałam informacji na ten temat i... - urwała w pewnym momencie kobieta, wpatrując się w córkę.

- I? - niecierpliwiła się brązowooka.

- I przez niejednoznaczność twojej aury nigdy nie będziesz mogła zdecydować, po której stronie ostatecznie staniesz i będziesz walczyć. Możesz wybrać, ale twoja moc zawsze pozostanie obojętna na to, z kim walczysz. Jeśli wybierzesz dobro - ciemna strona aury będzie miała przewagę, natomiast jeżeli wybierzesz zło, to ta jasna się odezwie. Wszystko obróci się przeciwko tobie. Będziesz tak zaćmiona mocą, że zaczniesz zabijać sprzymierzeńców. Najgorsze jednak jest to, że jeśli zakochasz się w kimś, kto nie ma biało-czarnej aury, jak ty, zginiecie przy pierwszym pocałunku.

  Dziewczynę zamurowało. Jeszcze niedawno wyobrażała sobie swoją pierwszą miłość, wspólną przyszłość z jakimś mężczyzną z dobrej strony... A teraz miała się tego wyrzec, bo mówi tak jakaś książka albo dokument? Niedoczekanie!

- Ale mamo... - spojrzała na rodzicielkę błagającym i jednocześnie zdeterminowanym wzrokiem.

- To nie koniec. Każda osoba, która miała dwukolorową aurę, ginęła.

- Czemu?

- Ponieważ prędzej czy później ciemna strona zaczynała przejmować kontrolę i niszczyć jasną. A wtedy organizm również ulegał destrukcji - zakończyła wywód ze smutkiem.

- To nic - skwitowała szatynka. - I tak tam pojadę! Będę się uczyć, może znajdę kogoś takiego jak ja, zakocham się i będę czerpać z życia całymi garściami! Nie pozwolę na to, aby jakaś głupia aura przeszkodziła mi w zrealizowaniu planów!

- Jestem z ciebie dumna...

Szkoda, że twoja przeznaczenie mówi coś innego... - dodała w myślach.

______________________________________________________________________________________________


Cześć, ludzie!

Ale mam wenę! Mam nadzieję, że rozdział się podoba, a teraz zmykam pisać następny :)

Do następnego,

Paula.

niedziela, 21 czerwca 2015

Prolog

"If she fail..."

  Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami i za siedmioma rzekami żyła pewna dziewczynka. Miała piękne, sięgające ramion włosy koloru słonecznego blasku i wydające się być bezdennymi niebieskie oczy. Jej rodzice byli najbardziej rozpoznawalnymi osobami w świecie nadnaturalnych istot. Ojciec - najlepszy strażnik i dhampir wszechczasów. Matka - urodzona morojka, posiadająca Moc Ducha. Oboje opowiedzieli się po dobrej stronie. Mieszkali w pięknej willi, która raziła bogactwem i przyciągała uwagę. Do tego byli posiadaczami kilku domów w każdym możliwym kraju. Żyć, nie umierać - chciałoby się powiedzieć. Szkoda tylko, że dziewczynka nie znała przeszłości swoich rodziców, ani tego, kim sama była i przed jakimi wyborami przyjdzie jej stanąć.

  Nie zastanawiasz się, co może się wydarzyć, jeśli zawiedzie? Bo ja tak. I chyba nie będzie to nic przyjemnego...

__________________________________________________________________________________________

Cześć, moi drodzy!

Założyłam nowego bloga i jestem pełna weny twórczej, więc od razu wstawiam prolog. Wiem, że dość późną porą, ale ostatnio wena przychodzi w najmniej odpowiednim czasie. Siedzę właśnie na zimnej podłodze (w zasadzie jasnych panelach), na krześle znajdującym się obok jest laptop, niedaleko telewizor i łóżko, które już na mnie czekają, a ja zastanawiam się, ile jeszcze łez wyleję, zanim w pełni dotrze do mnie sens filmu "Love, Rosie". Nie mam pojęcia, skąd ludzie biorą pomysły, aby tak gmatwać życie bohaterom swoich filmów i książek, ale jestem przekonana, że to tylko ich niespełnione sny i marzenia, które czekały na ujrzenie światła dziennego. Polecam wam serdecznie, mimo że sama nie umiem przestać płakać, ogarnąć się i pozbierać do kupy. Mam za to nadzieję, że ja moją drugą połówkę zauważę od razu <3

Paula